Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: Winchester. Dom duchów

winchester, dom duchów, duch, gotyk, horror, kino grozy, film, kino, bracia spierig

Kultowa wytwórnia Hammera znów przenosi odbiorców w czasy gotyku – deski nawiedzonych domów skrzypią, w powietrzu unoszą się opary opium, a starsze damy w bogatych sukniach przyprawiają o ciarki na plecach. Niestety, konwencja sprzed wieku spotyka się tutaj z plastikową esencją pulpowych ghost story amerykańskiego przemysłu filmowego. Twórcy sięgają po kolekcję sprawdzonych chwytów kina grozy, całokształt topiąc w koszmarnym CGI – na takie upiory nie ma już mięczaków.

Po gigantycznym sukcesie franczyzy „Obecności” oraz „Naznaczonego”, kolejna wytwórnia postanowiła wykreować własną markę kina grozy. Podążając tropem pierwszej ze wspomnianych serii, bracia Spierig sięgnęli po historię opartą na faktach – opowiedzieli o losach medium z popularnego rodu Winchesterów. Tak, tych Winchesterów od broni palnej, których fortunę przelicza się w miliardach dolarów. Całokształt fabuły umieścili w domu o stu pokojach – każde pomieszczenie skrywa w sobie innego ducha. Brzmi, jak kura znosząca złote jaja? Nic bardziej mylnego.

winchester, dom duchów, duch, gotyk, horror, kino grozy, film, kino, bracia spierig

kadr z filmu „Winchester. Dom duchów”

Wytwórnia Hammera rozsławiła się w świecie kina w latach 50. i 60. ciekawymi – choć kiczowatymi, nawet jak na tamte lata – gotyckimi horrorami. To dzięki tym produkcjom zyskał na popularności m.in. znakomity Christopher Lee. W 2007 roku wytwórnia powróciła, a 5 lat później wydała na świat „Kobietę w czerni” – synonim gotyckiej konwencji z niepowtarzalnym klimatem.

No właśnie, „Winchester. Dom duchów” wydaje się wysterylizowany z jakiejkolwiek formy strachonośnej atmosfery. I jasne, scenografowie wywiązali się z zadania – ukazana przestrzeń aż kipi od wspaniałych gotyckich motywów. Niestety, bracia Spierig położyli produkcję na łopatki. Cyfrowe zjawy, atakujące bohaterów w klimatycznych wnętrzach wołają o pomstę do nieba. Niewykorzystana zostaje również plątanina korytarzy, składająca się na tytułową rezydencję Sarah Winchester. Motyw labiryntu, pożądany przez gatunek grozy, tutaj okazuje się niewykorzystanym tłem rozwoju paranormalnych wydarzeń.

Im dalej w spirytyzm, tym na jaw wychodzą coraz toporniejsze klisze, po stokroć ogrywane na ekranach mulitpleksowych horrorów. Całokształt zawieszony zostaje w trwożącym pustosłowiu jałowych dialogów i równie nieciekawych bohaterów. Finał to kwintesencja ekranowego kiczu, w szranki z którą może stawać jedynie zakończenie zeszłorocznej „Mrocznej Wieży”.

winchester, dom duchów, duch, gotyk, horror, kino grozy, film, kino, bracia spierig

kadr z filmu „Winchester. Dom duchów”

Bracia Spierig nie są w ciemię bici. Wywiązali się z zadania, jeśli chodzi o sposób przygotowania kinowego bigosu, zawierającego wszystkie składniki gotyckich powieści. Dekadencki protagonista – jest, kobieta w czerni – obecna. W „Domu duchów” pojawia się nawet opętany dzieciak. Twórcy zaserwowali też przyjemne mrugnięcia okiem, nazywając niektórych bohaterów imionami gotyckich pisarzy (m.in. postać Henry’ego nawiedza duch Jamesa – analogia do autora „W kleszczach lęku”). Całość nie została jednak odpowiednio przyprawiona, przez co wzajemna korelacja korespondujących elementów nie działa i wydaje się wypadkowa.

Z drugiej strony nie sposób nie przymknąć oka na pacyfistyczny motyw produkcji. To kolejny film z amerykańskich koncernów, rozliczający się z problematyką broni. Tym ciekawsze wydaje się zaznaczenie, że od postrzału w XIX wieku ginęli najczęściej niewolnicy, czarnoskóra ludność oraz Indianie. Wątek wkrada się nienachalnie, tworząc przyjemną płaszczyznę problematyczną.

winchester, dom duchów, duch, gotyk, horror, kino grozy, film, kino, bracia spierig

kadr z filmu „Winchester. Dom duchów”

Postać Sarah Winchester, w którą wciela się znakomita Helen Mirren, miała najwyraźniej stanowić odpowiednik Elisy Reiner (Lin Shaye) z franczyzy „Naznaczonego”. „Winchester” nigdy nie stanie jednak w jednym szeregu z doskonałą serią, zapoczątkowaną przez Jamesa Wana – zbyt dużo tu pretensjonalności, pseudo-ambitnej treści o bohaterach z trudną przeszłością.

Bracia Spierig eksperymentowali już z „Piłą” (to oni stoją za realizacją zeszłorocznego „Dziedzictwa”). Tym razem skręcili w diametralnie inne odmęty kina grozy. Za każdy razem brakuje im jednak charakterystycznego pazura – elementu, który wyróżniłby ich produkcję spośród innych tytułów tego gatunku. Twórcy wysączają klimat z opowiadanych produkcji, na kolanie kreślą charakterologię postaci. I cóż z tego, że scenograf się postara i kostiumy będą piękne – choć „Winchester” obfituje w duchy, a każdy ze stu pokoi posiada odmienną udręczoną zjawę, cała produkcja nie posiada własnej duszy.

Moja ocena: 4/10

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje

  • czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU

    RECENZJA: Czarna Pantera

    Marvel miażdży konkurencję! Kinowe uniwersum DC, nawet najnowsze odsłony franczyzy X-Men – nic nie...

  • RECENZJA: Nowe oblicze Greya

    Społeczny fenomen na skalę globalną powraca. Tytuł oferujący równie dużo komercyjnej perwersji, co karkołomnego...

  • film polski, recenzja, kino, film, życie, miłość, produkcja, kinga dębska film polski, recenzja, kino, film, życie, miłość, produkcja, kinga dębska

    RECENZJA: Plan B

    Kinga Dębska znów zasiadła przed reżyserską konsoletą, wygrywając najrzewniejsze i najckliwsze melodie filmoznawcze. „Plan...

  • Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, film recenzja, 35mm Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, film recenzja, 35mm

    RECENZJA: Trzy billboardy za Ebbing, Missouri

    Ameryka powoli wybudza się z idyllicznego snu, kultywowanego na płaszczyźnie licznych good-feel movie. Choć...