Znajdź nas na

Newsy

Twórca „Logana” dał wulgarny upust swojej frustracji! Wszystko przez sceny po napisach

james mangold, sceny po napisach, reżyser, wolverine

Widowiska wchodzące w skład kinowego uniwersum Marvela zapoczątkowały nową modę –  chodzi oczywiście o wszechobecne sceny po napisach. Jak się okazało, niektórzy twórcy szczerze nienawidzą wspomnianych materiałów. Jednym z takich filmowców jest reżyser „Logana: Wolverine’a”, James Mangold.

Sceny po napisach pojawiły się w czasach złotej ery kaset VHS, mając na celu uatrakcyjnić seans niskobudżetowych filmów kina klasy B. Współcześnie nie wiadomo, który z blockbusterów będzie posiadał bonusowe materiały dla wytrwałych widzów. Chyba nikt nie sądził, że dodatkowe sceny znajdą się w „Annabelle: Narodziny zła” oraz piątej odsłonie przygód Piratów z Karaibów.

Choć kinowe uniwersum Marvela zaczyna bawić się konwencją scen po napisach (jak miało to miejsce w „Strażnikach Galaktyki vol.2” oraz „Spider-Manie: Homecoming”), materiały te mają najczęściej zapowiedzieć kolejny film danego uniwersum czy całej franczyzy. To właśnie drugi z aspektów najbardziej doskwiera Jamesowi Mangoldowi:

Pomysł na realizację filmu, który wprawia mnie w kur**skie zakłopotanie, wskazuje na znieczulicę, panującą w Stanach Zjednoczonych lub na całym świecie. Zjawisko utwierdza publiczność w przywiązaniu do danego produktu. Produkując jeden jeb**y tytuł, sprzedają Wam kolejny film. To kur**sko krępujące, a przynajmniej ja tak uważam. Teraz ludzie upominają się o sceny po napisach. Pierwotnie zostały one dołączone do kiepskich filmów, aby choć minimalnie podnieść ich wyniki sprzedaży. Trafiały do widowisk, które nie potrafiły ustać na własnych pier****nych nogach.

james mangold, sceny po napisach, reżyser, wolverine

James Mangold i Joaquin Phoenix na planie „Spaceru po linie” / fot. materiały prasowe

Reżyser nie przebiera w słowach. Chyba zapomniał, że „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie” również posiadał scenę po napisach, zapowiadającą jego „Wolverine’a”. Mimo wszystko Mangol kontynuował wulgarną wypowiedź:

Teraz publiczność uzależniła się o tych jeb**ych bonusów dla wytrwałych. To kur**sko krępujące. Twój film nie stanowi już autonomicznej całości. Nawet jeśli posiadasz 100.000 osób na Twitterze, traktujących sceny po napisach jak pier****ny hazard, zakładających się o fabułę tych materiałów – to nadal jest oszustwo. To zwykłe oszustwo… Ludzkość posiada wiele złych nawyków, które diabelnie mnie przerażają – wpływają one na rygorystyczny proces powstawania filmu. Przeraża mnie wizja stania się jednym z takich twórców, umieszczających wspomniane sceny. Wszyscy podchodzą do mnie, gratulują mi, klepią mnie po plecach – a ja czuję się jak gówno, bo wiem, że ich oszukałem. Nic nie przeraża mnie tak bardzo…

Każdy filmowiec posiada jakąś traumę – James Mangold wydaje się jednak aż nazbyt uprzedzony wobec motywu scen po napisach.

james mangold, sceny po napisach, reżyser, wolverine

James Mangold, Hugh Jackman, i Dafne Keen na planie „Logan: Wolverine” / fot. Ben Rothstein

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce:

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Newsy