Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: Trzy billboardy za Ebbing, Missouri

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, film recenzja, 35mm

Ameryka powoli wybudza się z idyllicznego snu, kultywowanego na płaszczyźnie licznych good-feel movie. Choć wojna secesyjna zakończyła się w 1865 roku, południe Ameryki wciąż naszpikowane jest proletariackim konserwatyzmem – rasizmem, homofobią i szczególnie dywersyjnym seksizmem. Martin McDonagh wyciąga z szafy wszystkie amerykańskie trupy, eksponując narodowe grzeszki i społeczne wady mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Krążą plotki, że Donald Trump zzieleniał w trakcie seansu „Trzech billboardów” – nawet na Twitterze nic nie napisał.

Tytuł wyraźnie czerpie z twórczości braci Coen (do podobnych spostrzeżeń zbliża obsadzenie w głównej roli Francesy McDormand – żony Joela Coena) – pod płaszczyzną czarnego humoru i przewrotnego kina kryminalnego, twórca doskonale portretuje prowincję Ameryki, podobnie, jak miało to miejsce w „To nie jest kraj dla starych ludzi” czy „Poważnym człowieku”.

Małomiasteczkowa ksenofobia posiada w sobie wyolbrzymioną figuratywność rodem z filmów Wojciecha Smarzowskiego – mimo wszystko Martin McDonagh nie topi widza w oceanie beznadziei. Jego historia kipi od sprzecznych emocji i nietuzinkowych bohaterów – bawi i wzrusza, każdą scenę podszywając modnymi ostatnio trendami politycznymi.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, film recenzja, 35mm

kadr z filmu „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”

Z jednej strony obserwujemy bowiem dysfunkcyjnych mężczyzn, traktujących w materialny sposób kobiety w swoim otoczeniu. Z drugiej – komentarz społeczno-polityczny sięga w pewnym momencie weteranów wojen, które władze Ameryki sumiennie prowadzą z azjatyckimi krajami od przeszło 50 lat. Podobnie, jak miało to miejsce w „Snajperze” czy zeszłorocznym „Punisherze”, także i tu zaznaczony zostaje wyraźny kontekst zespołu stresu pourazowego. Cierpiał na niego już „Rambo” w latach ’80 – od tej pory nic się nie zmieniło w amerykańskim społeczeństwie. Kolejni weterani kolejnych wojen zepchnięci zostają na margines życia, gdzie – poprzez brak socjalizacji – dopuszczają się brutalnych zbrodni.

Każdy z wymienionych przypadków wskazuje na pierwotność człowieka – kierowanie się fizjologicznymi potrzebami, których ujście znajduje się w potrzebie agresji, brutalności oraz zwierzęcej chuci. Tak zachowują się właściwie wszyscy bohaterowie „Trzech billboardów” – pod maską prymitywnej natury chowają jednak skryte emocje.

W całym tym negatywnym portrecie Amerykanów z prowincji, najbardziej obrywa się policjantom – Mildred Hayes w swoim wulgarnym uosobieniu i nihilizmie niemal cytuje tekst najsłynniejszego utworu NWA. Na szczęście McDonagh unika odcieni bieli i czerni, stawiając na szarość – każdy bohater przechodzi w „Trzech billboardach” wewnętrzną rewolucję, nanoszą na charakterologiczną paletę skrajne cechy i przewrotne zachowania.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, film recenzja, 35mm

kadr z filmu „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”

Umiejscowienie akcji na południu Stanów również jest nieprzypadkowe – choć wojna secesyjna zakończyła się blisko 150 lat temu, konfederancka nienawiść wobec szeroko rozumianej inności wciąż drzemie w mieszkańcach tamtych rejonów Ameryki. Rasizm, brak akceptacji osób niepełnosprawnych czy szowinistyczny brak okrzesania – przeciwko tym podobnym cechom oraz antagonistycznym mieszkańcom pobliskiej miejscowości stanie protagonistka filmu, Mildred Hayes (Francesa McDormand).

Kreacja kobiety na pewnej płaszczyźnie odnosi się do zeszłorocznego oscarowego hitu, „Manchester by the Sea”. Grający tam Casley Affleck również stworzył wnikliwy portret osoby zamkniętej w twardej skorupie zniwelowanych emocji, której utworzenie spowodowane zostało traumatyczną utratą dziecka. O ile jednak wspomniany aktor uwypuklał depresyjne cechy doznawania psychologicznego bólu (zakorzenione w damskim kodzie kulturowym), tak Francesa McDormand szturmuje ekran czynną potrzebą wyzwolenia się egzystencjalnych niedogodności. Wyraża ona równie mało emocji, co wspomniany Affleck – jej wewnętrzny ból wskrzesza jednak feministyczny płomień, dzięki któremu kobieta jest w stanie stawić czoła każdemu mieszkańcowi pobliskiego miasteczka.

Twórca odcina się do stereotypowej percepcji kobiecego zachowania już na poziomie sposobu ukazania głównej bohaterki. Mało atrakcyjny kombinezon skutecznie odrywa rolę Hayes od konstruktywnej figury pożądania. Ostatecznie Mildred Hayes staje się zjawiskiem – żywiołem zwiastującym klęskę każdemu, kto stanie jej na drodze; symbolem anarchistycznej rekonstrukcji – zarówno w medium kina, jak i społecznym umiejscowieniu fabularnym.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, film recenzja, 35mm

kadr z filmu „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” to inteligentne kino, sprytnie wytykające liczne wady i słabostki amerykańskiego społeczeństwa. Z drugiej strony widowisko stanowi jedną z najlepszych kompilacji pro-politycznych myśli ostatnich lat – każdy problem zostaje zaznaczony wyłącznie na pewnym poziomie. Bardziej uważny odbiorca obiektywnie go zinterpretuje i rozwinie na przestrzeni własnej perspektywy moralnej.

Twórca nie wznosi rewolucyjnych haseł – pozwala wykrzyczeć się głównym bohaterom produkcji. A gdy w końcu ich karykaturalna maska opada, widz zdaje sobie sprawę, że obcuje z ludźmi z krwi i kości – omylnymi, kierującymi się agresją, ponad wszystko zdolnymi do przemiany i ewolucji.

Czy faktycznie wobec dysfunkcyjnemu patriarchatowi może wystąpić wyłącznie aseksualny demon zrodzony z bólu i nienawiści?

Moja ocena: 8/10

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje

  • czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU

    RECENZJA: Czarna Pantera

    Marvel miażdży konkurencję! Kinowe uniwersum DC, nawet najnowsze odsłony franczyzy X-Men – nic nie...

  • RECENZJA: Nowe oblicze Greya

    Społeczny fenomen na skalę globalną powraca. Tytuł oferujący równie dużo komercyjnej perwersji, co karkołomnego...

  • winchester, dom duchów, duch, gotyk, horror, kino grozy, film, kino, bracia spierig winchester, dom duchów, duch, gotyk, horror, kino grozy, film, kino, bracia spierig

    RECENZJA: Winchester. Dom duchów

    Kultowa wytwórnia Hammera znów przenosi odbiorców w czasy gotyku – deski nawiedzonych domów skrzypią,...

  • film polski, recenzja, kino, film, życie, miłość, produkcja, kinga dębska film polski, recenzja, kino, film, życie, miłość, produkcja, kinga dębska

    RECENZJA: Plan B

    Kinga Dębska znów zasiadła przed reżyserską konsoletą, wygrywając najrzewniejsze i najckliwsze melodie filmoznawcze. „Plan...