Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: Naznaczony: Ostatni klucz

horror, ghost story, naznaczony, ostatni klucz, duch

Cóż, „Naznaczony” nadal sprawdza się jako umiejętne kino grozy – daleko mu jednak do znakomitej pierwszej i drugiej części. W „Ostatnim kluczu” wyraźnie czuć zmęczenie materiału – twórcy starają się do końca wycisnąć fabularną esencję franczyzy, odkrywając to, co powinno pozostać na zawsze nieodkryte. Historia snuje się powoli, upiór wygląda jak standardowa trawestacja kinowego widma w drugiej dekadzie XXI wieku, a całej produkcji znacznie bliżej do klasycznego ghost story, niż do znakomitych początków serii.

Horror wyreżyserowany przez Jamesa Wana i napisany przez Leigha Whannella w 2010 roku wyróżniał się na tle setki innych filmów o duchach i trzaskających drzwiach swoistym dystansem do opowiadanej historii oraz ciekawym rozwiązaniem płaszczyzn projekcji astralnych. Groteska stanęła w krzyżowym ogniu z powtarzalną konwencją kina grozy, dając światu jeden z najciekawszych horrorów ostatnich dwóch dekad.

Niestety, w „Naznaczonym” A.D. 2018 sytuacja wygląda diametralnie inaczej. Zgrabną groteskę zastąpiono mało wyrafinowanym slap-stickiem, a opowiedziana historia (choć usilnie broni się przed wpadnięciem w gatunkowy schemat) niewiele ma do zaoferowania odbiorcy.

horror, ghost story, naznaczony, ostatni klucz, duch

kadr z filmu „Naznaczony: Ostatni klucz”

Jasne, twórcy nie przestają bawić się konwencją, a sama produkcja wciąż zachowuje klarowne, fabularne kontinuum (za każdy z czterech filmów franczyzy odpowiada ten sam scenarzysta). Widowisko wpada jednak w ponury zaułek bez wyjścia – intrygująca krytyka kary śmierci oraz organów prawa, która wyraźnie wybrzmiewa w pierwszych scenach „Ostatniego klucza”, szybko przeradza się w sentymentalną bajkę na tle relacji rodzice-dzieci-duch.

Od rutyny odrywa odbiorcę gwałtowny zwrot fabularny, który wkrada się w połowie filmu. Niestety, ponowne zbudowanie napięcia nie udaje się twórcom „Naznaczonego 4” (stanowisko reżysera objął mało doświadczony Adam Robitel), przez co finał produkcji odarty zostaje z jakiejkolwiek formy zaangażowania. Suspens był dobry, ale jednorazowy – w „Ostatnim kluczu” już nigdy nie powraca.

W tym momencie można zauważyć podstawowy błąd polskiej dystrybucji – już w „Rozdziale 3” obserwuje się gwałtowne skupienie serii na postaci nieustraszonego medium, Elisy Rainier. Postać wykreowana przez Linę Shayne stanowi dziś jedną z najbardziej charyzmatycznych protagonistek kina grozy – to ona naznaczona została darem widzenia duchów. Doskonale wykreowana bohaterka (oraz jej grupa fajtłapowatych pogromców duchów) zaważyła na popularności serii.

W „Ostatnim kluczu” pojawia się kilku nowych bohaterów – fakt, jak szybko zapomina się o nich po wyjściu z kina, świadczy tylko o doskonałym wykreowaniu wspomnianej drużyny.

horror, ghost story, naznaczony, ostatni klucz, duch

kadr z filmu „Naznaczony: Ostatni klucz”

Nie jest to zresztą pierwszy cykl Jamesa Wana, w którym porzuca on nudną rodzinę klasy średniej, opętaną przez Slumbera lub innego Babadooka, na rzecz ciekawych łowców zjawisk paranormalnych. Podobnie dzieje się przy okazji „Obecności” (naturalnie, cykl zakłada znacznie poważniejszą konwencję). W „Naznaczonym: Rozdział 3” i „Ostatnim kluczu” można odnaleźć nawet ciekawy easter-egg w stronę franczyzy Wana – pies medium Rainer nazywa się Warren, jak małżeństwo demonologów wspomnianej serii.

Czy „Ostatni klucz” straszy? Jest ciemno, gwałtowne eksplozje muzyki podkreślają wprowadzenie jumpscarów – film na szczęście nie uzależnia się od tego efektu. Groza budowana na problematyce fizycznych doświadczeń bohaterów działa najmocniej, przyszpilając odbiorcę swoją cierpkością (zwłaszcza jeśli chodzi o przemoc w rodzinie oraz aktualny temat znęcania się nad kobietami). Z drugiej strony, w ramach wyważenia wspomnianej goryczy optymistycznym akcentem, widz otrzymuje tutaj duet Specsa i Tuckera (w pierwszego bohatera wciela się scenarzysta serii, Leigh Whannell). Niestety, tym razem ich zachowanie zbyt długo wystawione zostało na atak konwencji „American Pie” – są drażniący, szowinistyczni i zwyczajnie mało śmieszni.

horror, ghost story, naznaczony, ostatni klucz, duch

kadr z filmu „Naznaczony: Ostatni klucz”

Skrytykowałem „Naznaczonego 4”, jednak na tle innych horrorów o duchach, masowo zalewających sale multipleksów, to tytuł wciąż zasługujący na waszą uwagę – nawet jeśli chodzi o innowacyjne metody opowiadania historii. Warto pamiętać, że „Ostatni klucz” to już czwarta odsłona serii – na tym etapie franczyza „Piły” skręciła w rejony kina bardzo złego smaku (przy pierwszej części wspomnianego cyklu również pracował duet Wan & Whannell), podobnie jak większość serii kina grozy („The Ring”, „Resident Evil”).

To stadium przejściowe między doskonałym „Naznaczonym” z 2010 roku, a schematycznymi i przewidywalnym ghost story a la „Baba Jaga” czy „Slumber”.

Moja ocena: 5/10

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje

  • RECENZJA: Wyspa Psów

    Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że Wes Anderson znakomitym reżyserem jest. Twórca wypracował swój...

  • RECENZJA: Pitbull. Ostatni pies

    Pitbull nadal gryzie, choć Władysław Pasikowski stępił przaśne pazurki dwóch wcześniejszych odsłon na rzecz...

  • czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU

    RECENZJA: Czarna Pantera

    Marvel miażdży konkurencję! Kinowe uniwersum DC, nawet najnowsze odsłony franczyzy X-Men – nic nie...

  • RECENZJA: Nowe oblicze Greya

    Społeczny fenomen na skalę globalną powraca. Tytuł oferujący równie dużo komercyjnej perwersji, co karkołomnego...