Znajdź nas na

Rankingi

TOP 3 filmy grudnia. Z odległej galaktyki na próg Disneylandu

Rey

Grudzień zaatakował widzów prawdziwą falą świątecznych produkcji. Na szczęście pośród filmów pokroju „Mikołaja i spółki” oraz „Magicznej zimy Muminków” znalazło się miejsce na kilka znakomitych tytułów. Które zasługują na Waszą uwagę? Sprawdźcie i spieszcie się – może jeszcze traficie na ich seanse!

3. „Gwiezdne Wojny. Ostatni Jedi” reż. Rian Johnson

Gwiezdne Wojny dorosły. Nie patrzą już na świat przez pryzmat bieli i czerni, Dobra i Zła. Redefiniują wizerunek kultowych figur swojej franczyzy, zrywając z ich dotychczasową stygmatyzacją. Niestety, jest to dorosłość dosyć chaotyczna i beznamiętna – pozbawiona jawnych wymogów klasycznej narracji; skierowana bardziej do fanów, niż przypadkowych widzów. Jednych rozczaruje, drugich zachwyci – nikogo nie pozostawi obojętnym na ukazane zjawiska oraz socjologiczne idee.

Widowisko posiadało kilka słabszych momentów – szczególnie tych związanych z postacią Snoke’a. Po dłuższych przemyśleniach warto zauważyć jednak, jak przełomowym tytułem okazał się „Ostatni Jedi” – zarówno dla świata filmu, jak i franczyzy „Gwiezdnych Wojen”. Każdy bohater musi poradzić sobie z wewnętrznym rozdarciem – równocześnie zostają oni sprowadzeni do postawyeverymana. Tym razem samotny rycerz Jedi nie zmieni losów galaktyki.

Biel i czerń pojednały się w przedziwnej fuzji, jaką staje się „Ostatni Jedi” – pomimo wielu informacji o filmie, chyba nikt nie spodziewał się tak frasującego dzieła. Ostatecznie widowisko nie jest tyleż Epizodem, którego pragnęliśmy, lecz którego potrzebowaliśmy.

Finn w walce z kapitan Phasmą

kadr z filmu „Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi”

2. „Zabicie świętego jelenia” reż. Yorgos Lanthimos

Yorgos Lanthimos znów redefiniuje wizerunek ciała w formalnym języku kina. Choć „Zabicie świętego jelenia” sprzedawane jest przez dystrybutorów jako horror, daleko mu do wymogów tego gatunku. To kolejne dzieło greckiej nowej fali („Kieł”, „Attenberg”), w którym poziom meta wkrada się na płaszczyznę realnych doświadczeń ludzkich. Grek tworzy dla Amerykanów – ci pozwalają zachować mu jego autorski kunszt, równocześnie narzucając kilka łopatologicznych dopowiedzeń. Co z tego, skoro film w żadnym calu nie odstaje od reszty dorobku twórcy.

W „Zabiciu świętego jelenia” Lanthimos ściera ze sobą myśl humanistyczną z materializmem i konsumpcjonizmem. Igra z metafizyką, sferą sacrum oraz z mitologicznymi archetypami. Nie głosi manifestu – bardziej trwoży i przeraża. Jako tezę przewodnią Grek przyjmuje wizję deformacji ludzkiego ciała (daleką od gore-festu z „Piły”) oraz jej skutki. Sprawdza duchowość swoich bohaterów – ich definicję mięśni i krwi, nauki i niewyjaśnionego. Ani na moment nie wychodzi z twórczej formy, którą zaprezentował w kontrowersyjnym „Kle”.

„Zabicie świętego jelenia” wstrząsa i skłania do refleksji – jak każdy film Yorgosa Lanthimosa, wrasta głęboko w psychikę odbiorcy. Krztusi i frustruje. Dławi sumienie i syci umysł. To w takim samym stopniu doskonała kino-metafora, co świetny horror psychologiczny, którego nie powstydziłby się sam Michael Haneke (podobieństwa można doszukiwać się zwłaszcza z „Funny Games”).

kadr z filmu „Zabicie świętego jelenia”

1. „The Florida Project” reż. Sean Baker

Dziecięca patologia i kiepska sytuacja w rodzinie – Sean Baker nie idzie na kompromis. Prezentuje cierpką, obyczajową historię, pełną sprzecznych emocji – akcję filmu osadza na obrzeżach Disneylandu. Kicz świata przedstawionego (kolorowe budynki, bajkowe konstrukcje) kontrastuje z zaprezentowaną rzeczywistością motelowych blokowisk i smutnych ludzi w smutnych ciałach. Szarość egzystencji marginesu społecznego przyodziana zostaje w cyniczny, połatany strój Myszki Miki.

„The Florida Project” strzela bolesnego pstryczka w nos koncernowi Walta Disneya. Drwi z instytucji Disneylandu, wskazując na jego fałsz i obłudę – to miejsce, do którego ludzie uciekają, by ukryć się się przed marnością otaczającego ich świata.

Sean Baker pracuje z naturszczykami – Brię Vinaite odkrył za pomocą mediów społecznościowych. Pozwolił swoim aktorom na dużą swobodę w kształtowaniu postaci i dialogów, dzięki czemu cały obraz zyskał na naturalności. Pośród znakomitej obsady króluje Willem Dafoe w jednej z najdoskonalszych ról w swojej karierze.

Definitywnie – to jeden z najdoskonalszych filmów 2017 roku. Emocjonalny trip po obrzeżach cierpkiej, sztucznej bajki.

kadr z filmu „The Florida Project”

 

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Rankingi