Znajdź nas na

Klipy muzyczne

Björk i jej język w świecie Utopii

  Gdyby można  było studiować anatomię wszystkich zmysłów w ramach jednej dziedzin, zapewne Björk stałaby się pierwszą nauczycielką tego przedmiotu. Najnowszy teledysk do piosenki „arisen my senses” może przerażać, może zachwycać, ale może też wywoływać wszystkie emocje jednocześnie. To barwny i sensorycznie kompletny obraz pokazujący pełne spectrum piękna miłości fizycznej i erotycznych fascynacji, zaklętych w ujęciach wzajemnych praktyk cielesnych.

Nie wiadomo, czy kiedykolwiek nastanie dzień, w którym islandzka wokalistka podzieli się ze swoimi odbiorcami czymś, co nie będzie zachwycać, gdyż do tej pory jej się to nie udało. Począwszy od słów, przez muzykę, na teledyskach kończąc- sztuka jakiej dostarcza Björk jest niesamowicie spójna i uwodzicielska, wielotonowa, wielogłosowa, ale też wielobarwna.


Wraz z najświeższym albumem zatytułowanym Utopia przyszła pora na udowodnienie, że prawdziwy artyzm broni się sam. Widać to szczególnie w wideoklipach, w których dochodzi do odpowiedzialnej zabawy formą i treścią. Po obrazach do singli „The Gate” (reż. Andrew Thomas Huang) i „Utopia” (reż. Warren Du Preez, Nick Thornton Jones) można odnieść wrażenie, że wokalistka latami budowała swój świat- notabene utopijny- do którego wreszcie, z pełną odwagą i dojrzałością porywa słuchaczy.

Wideoklip do „arisen my senses” jest niejako kontynuacją tego, co mieliśmy okazję zobaczyć w „Mouth Mantra” (reż. Jesse Kanda) z 2015 roku. Tam wówczas, mieliśmy do czynienia z nieco mrocznymi zdjęciami prezentującymi ludzkie usta i zęby, wirujące w psychodelicznych wariacjach. Tym razem jednak, w wideoklipie wyreżyserowanym przez Jesse Kandę, Jamesa Merry’ego, jak również przez samą artystkę- spotykamy się z czymś, co prawdopodobnie spodobałoby się samemu Davidowi Cronenbergowi.


Od pierwszych ujęć zostajemy zaznajomieni z anatomią błoniastej struktury narządu, którego nie jesteśmy w stanie do końca rozpoznać. Pośród tkanek, znajduje się tuba przypominająca jelito, w której tkwi Bjork. W jej otoczeniu widnieją zaś wypustki, które w chaotycznym tańcu napotykają- równie chaotyczne- języki splecione w ramach jednych ust.

Być może brzmi to dość dziwacznie, jednak oglądając „arisen my senses” dochodzimy do wniosku, że rzadko mamy możliwość zobaczenia czegoś, co tak cudownie współgra z tekstem piosenki. Szczególnie chodzi tu o metaforyczność jakiej doświadczamy i o to, że obecnie mało który artysta serwuje swoim fanom tak bogatą intelektualnie i doznaniowo „przejażdżkę”.


Niestety, jak dla mnie to, czego doświadczamy w pierwszych dwóch minutach jest esencją całości obrazu. Później następuje swoiste rozleniwienie, gdyż bogato skomponowane przenośnie tracą na wartości. Po zgłębianiu topografii układów „dziwnych” narządów, przychodzą obrazy półnagiego mężczyzny przyodzianego w skórzany strój, wijącego się na futrzanym dywanie. To, nie wybrzmiewa już tak dobrze, i nie chodzi tu bynajmniej o zarzuty wobec golizny, czy też samą postać mężczyzny, lecz o to, że po poznaniu wyglądu nowowykreowanej przestrzeni, powracamy do znajomego nam świata prawdziwie ludzkiej fizjonomii.

Zdecydowanie bardziej przemawia to, czego doświadczamy po raz pierwszy, niż to, co znamy z życia na co dzień. Dlatego też, powrót do „normalności” w wideoklipie Björk burzy ogół, zabierając ze sobą bajkowo-fantastyczny wydźwięk.

Niemniej, utwór „arisen my senses” został zwieńczony klipem, na którym z pewnością w przyszłości będzie wzorować się wielu artystów. Jednak zawsze wiadomo będzie, do kogo należy pierwotny rys. Sztuka Björk to marka, której nie jest w stanie podkraść nikt inny i która ma ciągłe szanse na odkrywanie kolejnych, nieznanych nam rejonów muzyki i filmu.

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Klipy muzyczne