Znajdź nas na

Rankingi

TOP 10 NAJLEPSZYCH filmów 2017 roku! Czym kino bogate – podsumowujemy!

Rok 2017 za nami – czas na podsumowania tegorocznych premier. Niestety, pomimo kilku wartościowych tytułów, mijający rok dostarczył niewielu widowisk  zapadających w pamięć odbiorcy. Poziom mainstreamu utrzymał się na zadowalającym, średnim poziomie, dostarczając smacznych tytułów, na kilometr pachnących popcornem (m.in. „Kong”, „Thor: Ragnarok”, „To”). Z drugiej strony kino autorskie uplasowało się na wysokościach majestatu artystycznego.

Jakie filmy wciąż jeszcze zasługują na Waszą uwagę?

10. „Dunkierka” reż. Christopher Nolan

„Dunkierka” to film przełomowy w kinematograficznym dorobku Christophera Nolana, swoiste świadectwo dojrzałości reżysera.

Realia II wojny światowej nie przeszkadzają twórcy bawić się chronologią fabuły – uruchamiają u widza niezwykły rodzaj skupienia, angażujący na poziomie ukazanej historii oraz  wewnętrznych emocji odbiorcy. To kino wojenne, którego jeszcze nigdy nie widzieliście na dużym ekranie. Ponad fenomenalnymi scenami batalistycznymi, prowadzonymi na lądzie, w powietrzu i na morzu wybrzmiewa euforyczna symfonia Hanza Zimmera. 

Jeśli Nolan to współczesny spadkobierca wysublimowanego kina wysokobudżetowego spod znaku Kubricka, „Mroczny Rycerz” to rodzaj „Mechanicznej Pomarańczy” XXI wieku, a „Interstellar” bawi się stylistyką metafizycznego SF rodem z „Odysei Kosmicznej” – „Dunkiera” to nic innego jak swoiste „Full Metal Jacket”. Równie innowacyjne – tym razem w bardziej awangardowej koncepcji.

Alianci

kadr z filmu „Dunkierka” reż. Christopher Nolan

9. „Król Artur. Legenda Miecza” reż. Guy Ritchie

Stary, dobry Guy Ritchie powraca. Jego autorska wariacja nad legendami arturiańskimi unużana zostaje w awanturniczym kinie brytyjskim, którego korzenie sięgają pierwszego „Przekrętu” wspomnianego reżysera. Geniusz narracji i mistrzostwo montażu – całokształt składa się na doskonałą baśń dla każdego chłopca, skrycie ukrytego w ciele dorosłego mężczyzny.

Estetyka pulpowego dark fantasy staje tutaj w ogniu krzyżowym z rekonstrukcyjną mocą twórczą Ritchiego. Legenda o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu stworzyła stały topos, po wielokroć reinterpretowany przez sztukę i kulturę. Ritchie obrazuje wspomniane klisze czy charakterystyczne kody metaforyczne w hiper-dosłowny sposób – zniekształceniu ulega jednak całokształt fabularny.

Ostatecznie „Król Artur. Legedna Miecza” to jeden z najdoskonalszych filmów fantasy ostatniej dekady.

Charlie Hunnam jako Artur

kadr z filmu „Król Artur. Legenda Miecza” reż. Guy Ritchie

8. „Dziewczyna bez rąk” reż. Sébastien Laudenbach

Wizualny majstersztyk doskonale oddający makabryczne piękno baśni braci Grimm. Reżyser, Sébastien Laudenbach, opracowuje własny sposób tworzenia animacji, zwany kryptokinografią – minimum obrazu i maksimum treści; „Dziewczyna bez rąk” imponuje swoją wielopłaszczyznową metaforą w równym stopniu, co techniką realizacji.

Miód na percepcję dorosłego widza – tak smakuje tegoroczny owoc nowej fali francuskiej animacji.

kadr z filmu „Dziewczyna bez rąk” reż. Sébastien Laudenbach

7. „La La Land” reż. Damien Chazelle

Film nie jest wyłącznie produktem, obraźliwie nazywanym w branżowych kręgach pewnym laureatem do Oscara. „La La Land” to kinematograficzny majstersztyk – musical demitologizujący musicale; periodyzujący wiekową tradycję Hollywoodu. Reżyser i scenarzysta, Damien Chazelle, w takim samym stopniu hołduje, co rekonstruuje. Tworzy na ekranie imponujący kocioł emocji, którego każdy łyk rozbudza w odbiorcach różnobarwną gamę odczuć i doświadczeń.

„La La Land” śpiewa w przypływie nostalgii – to tęsknota za czasem, kinem i światem, który już nigdy nie powróci.

Imponuje technika realizacji – długie ujęcia oraz charakterystyczna skaza na poziomie kreacji (tańce aktorów stają się bardziej realistyczne, pozbawione sztucznej nieskazitelności znanej chociażby z „Deszczowej piosenki”). Cyfry mówią same za siebie: 7 Złotych Globów i 6 Oscarów (+ niesmak po zabraniu przez prowadzących Galę najważniejszej Statuetki). „La La Land” wtłoczył muzykę i emocje w serca widzów i krytyków.

"La La Land"

kadr z filmu „La La Land” reż. Damien Chazelle

6. „Manchester by the Sea” reż. Kenneth Lonergan

Ból – doskwierający, niewygodny, trapiący. Wylewający się z każdej kwestii i każdej sekwencji „Manchester by the Sea”. Kenneth Lonergan tworzy dzieło dalekie od amerykańskich standardów – gorzkie, pełne kolców i dojmującego smutku. Jego najnowszy tytuł to apokalipsa uczuć, skumulowana w 120 minutach goryczy. Cały ciężar widowiska dźwiga na swoich barkach Casley Affleck – to on zasługuje na szczególną uwagę podczas seansu.

Amerykański naturalizm uwiera sumienie i drażni moralność. Nic dziwnego, że dwóch najważniejszych twórców „Manchester by the Sea” (reżyser i scenarzysta – Kenneth Lonergan; aktor – Casley Affleck) nagrodzeni zostali zasłużonym Oscarem.

Casey Affleck i Lucas Hedges

kadr z filmu „Manchester by the Sea” reż. Kenneth Lonergan

5. „Nazywam się Cukinia” reż. Claude Barras

Globalne kino, ogarnięte epidemią mniej lub bardziej udanych animacji CGI, wzbogacone zostaje wzruszającą produkcją poklatkową. Szczerość młodocianej perspektywy łączy się w „Nazywam się Cukinia” ze złożonym problemem rodzicielskiej dysfunkcji oraz samotnością najmłodszych, umieszczonych w domach dziecka. Francusko-szwajcarska produkcja to jedna z najbardziej ponadczasowych animacji ostatnich lat – prosząca o zrozumienie, lecz nie wnosząca pretensjonalnych manifestów.

Nazywam się Cukinia” w szczery i bezpretensjonalny sposób ukazuje istotny problem współczesnego społeczeństwa. Unika banalnych morałów, prowokuje do refleksji, a może nawet zmieni czyjąś percepcję na bolesną patologię świata dzieci.

animacja o dzieciach z domu dziecka

kadr z filmu „Nazywam się Cukinia” reż. Claude Barras

4. „Blade Runner 2049” reż. Denis Villeneuve

Dla Denisa Villeneuve kino fantastyczno-naukowe nie ogranicza się wyłącznie do poziomu fabuły. Twórca decyduje się przenieść futurystyczną cząstkę widowiska również na płaszczyznę obrazu i pracy kamery, tworząc wizualny spektakl barwy, cienia i architektury z niedalekiej przyszłości. „Blade Runner 2049” to godny spadkobierca „Łowcy Androidów” – zgrabnie splatający wszystkie wątki z niedopowiedzianego oryginału i do tego równie spektakularny.

W gruncie rzeczy „Blade Runner 2049“ to film o poszukiwaniu bliskości. W świecie przedstawionym nawet ludzie nie okazują żadnych emocji ani czułości, więc za co można winić tak zaprogramowanych Replikantów – paradoksalnie to właśnie oni wydają się być bardziej ludzcy w przeciwieństwie do kafkowskiej machiny systemu i biurokracji.

Całokształt jawi się jako wirtuozyjna kompilacja motywów SF, okraszonych niebanalną problematyką.

doskonałe kadry, wysublimowana kolorystyka

kadr z filmu „Blade Runner 2049” reż. Denis Villeneuve

3. „The Square” reż. Ruben Östlund

Spojrzycie w „kwadrat” i przejrzycie się w nim, jak w lustrze. Ruben Östlund maluje gigantyczną panoramę – na płótnie najpierw umieszcza ludzi pierwotnych, tworzy z nich stada, później ubiera ich we współczesne stroje i przenosi do obecnych realiów. Przy tym wszystkim nie traci humoru. Ten wyostrzył mu się jeszcze bardziej od czasów „Turysty”.

„The Square” to zbiorowy portret obecnego społeczeństwa. Twórca dokonuje rzeczy niemal niemożliwej – wiarygodnie nakreśla pełne spektrum funkcjonowania we współczesnym świecie, mnoży wątki, w żadnym się nie gubiąc, a całość dusi w potwornie cynicznym sosie a la „Dzień Świra”.

Rodzina, praca, życie prywatne – moralność, honor, zabawa, seks. Nic nie jest powiedziane wprost, by nie urazić bardziej wymagających widzów. Dla przypadkowych przechodniów „The Square” może być bardzo gorzkim doświadczeniem z pogranicza wstrząsu emocjonalnego i światopoglądowego – szczególnie, gdy ukazany absurd okazuje się prawdą widzianą z okien Waszych domów.

bankiet i performers

kadr z filmu „The Square” reż. Ruben Östlund

2. „Sieranevada” reż. Cristi Puiu

Sieranevada” to emocjonalny cios wymierzony w sam środek splotu słonecznego. Angażuje, pochłania – nie odpuszcza jeszcze przez długie godziny po odbytym seansie. Cristi Puiu diagnozuje społeczeństwo, wytykając mu każdą wadę i słabostkę – konstruktywnie układa psychoanalityczne klocki, tworząc wiarygodną układankę ludzkich zachowań i reakcji.

Twórca „Sieranevady” to przede wszystkim cynik czystej krwi, obdarzony niesłychanym talentem obserwacji. Szpilka, którą wbija we współczesne społeczeństwo ma w sobie coś z zabiegu akupunktury – boli, ale też leczy; pozwala otworzyć oczy, zapłakać, lecz również zaśmiać się. Dopracowanie każdej sceny (wizualne i dramaturgiczne), każdego dialogu (brzmią wybornie) wznosi film do rangi współczesnego, kinematograficznego arcydzieła.

„Sieranevada”, niczym produkcje Asghara Farhadiego, rozpościera się pomiędzy zgrabną parabolą a ponurym realizmem. Tak ciekawie ulokowana przestrzeń sprawia, że film nie jest zwykłym splotem scen, lecz pełnowymiarową, trzygodzinną kuracją – leczącą nihilstów i filmoznawców, spragnionych absorbującego dzieła, zmęczonych letnim kinem blockbusterów. 

kadr z filmu „Sieranevada” reż. Cristi Puiu

1. „Łagodna” reż. Siergiej Łoźnica

„Łagodna” to wyśmienity koncentrat z twórczości Kafki, Gombrowicza i Dostojewskiego. Ukazana przestrzeń jest naturalistycznym labiryntem, stale transformującym się i przeobrażającym – w postać Minotaura wciela się system i biurokracja, Tezeuszem zostaje łagodna kobieta z niższych klas o niespotykanie spokojnej twarzy. Przyjdzie jej stoczyć nierówną walkę o honor, godność i sprawiedliwość, zagłębiając się w kolejne kręgi piekła na ziemi.

Siergiej Łoźnica dekonspiruje realia funkcjonowania społeczeństwa na peryferiach Rosji i Białorusi, posługując się w równym stopniu naturalizmem, co groteską. I choć znaczna część filmu przypomina esencję kina Wojciecha Smarzowskiego, brud, smród i czysta stają się wyłącznie figurami, odzwierciedlającymi gombrowiczowską groteskę. Już sam tytuł koresponduje tutaj z twórczością Fiodora Dostojewskiego – reżyser i scenarzysta wyciąga stylistyczną konwencję rosyjskiego pisarza, aplikując ją w „Proces” Franza Kafki. Całość przypomina wędrówkę po kolejnych kręgach dantejskiego piekła.

„Łagodna” to dzieło przewrotne i groteskowe – bardzo cierpko zdefiniowane. Wyśmienity numer 1 wśród premier 2017 roku.

kadr z filmu „Łagodna” reż. Siergiej Łoźnica

ZOBACZ RÓWNIEŻ, KTÓRE FILMY W MIJAJĄCYM ROKU OKAZAŁY SIĘ NAJGORSZE: 

TOP 10 NAJGORSZYCH filmów 2017 roku! A mogło być tak pięknie…

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Rankingi