Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: Świąteczny spadek [NETFLIX]

Eliza Taylor

Kicz świąt wtapia się w lukrową estetykę komedii romantycznej, tworząc 100-minutową masę cukrową. „Świąteczny spadek” to good feel movie przez duże „G” – widz albo wczuje się w pogodną konwencję miłości w otoczeniu płatków śniegu i gigantycznych prezentów, albo zadławi się kilogramami słodkości, wtłoczonymi w sielankowy obraz Gwiazdki na prowincji. Jedno jest pewne – Netflix trafia w sedno, jeśli chodzi o film na długi, świąteczny wieczór.

„Świąteczny spadek” nie jest dziełem sezonowym wyłącznie przez podjęcie tematu Bożego Narodzenia. W dużym stopniu to parafraza „Opowieści wigilijnej” – kolejna próżna persona z wieloma zerami na koncie otrzymuje tutaj lekcję życia, która diametralnie zmieni jej spojrzenie na świat oraz otaczających ją ludzi. Szkoda tylko, że ukazane zjawiska zawieszone zostają w utopijnej krainie szczęścia i miłości – widz nie potrafi zaangażować się w tok fabularny produkcji, gdyż wykreowany świat wydaje mu się obcy, nazbyt idealistyczny.

Eliza Taylor i Jake Lacy

kadr z filmu „Świąteczny spadek”

Naturalnie, postępujący idealizm świata przedstawionego to niemal wymóg gatunkowy. Każda komedia romantyczna posiada w sobie solidną dawkę cukierkowatości. Poprzez umiejętne operowanie warstwą emocjonalną i względnym realizmem, twórcy potrafią skutecznie wpływać na uczucia odbiorców, zaszczepiając w nich ampułkę dobrego samopoczucia – udowodnił to chociażby rodzimy cykl „Listów do M.” (pomijając chybioną część drugą).

Inaczej sprawy wyglądają w „Świątecznym spadku”. Tutaj protagonistką filmu staje się potencjalna spadkobierczyni wielkiego majątku, której media z ręki jedzą. Niestety, jej nieodpowiedzialność sprawia, że widz momentalnie dystansuje się od bohaterki – śledzi jej czyny z bezpiecznej odległości mentalnej, rozkoszując się uroczą naiwnością kobiety. Trudno odbiorcy utożsamić się z protagonistką, gdyż ta napisana została jako bywalczyni amerykańskich salonów. Podczas gdy wspomniane „Listy” posiadały względnie wiarygodnych bohaterów, tak na tegoroczną Gwiazdkę Netflix podarował subskrybentom kolekcję topornych, plastikowych klisz. Widz na próżno będzie doszukiwał się przełożenia problematyki na szarą rzeczywistość – nie odnajdzie jej nawet w minimalnym skrawku.

Z drugiej strony w „Świątecznym spadku” pojawia się przyjazna postać idealistycznego harcerzyka, Supermana z prowincji, który biednych nakarmi i potrzebujących wesprze. Tak skonstruowana utopia działa na poziomie fabularnym, przeradzając całą historię w przyjemną, bezpretensjonalną bajkę.

rodzinne święta

„Świąteczny spadek” / fot. Netflix

Twórcy nie zapomnieli również o fanach gatunku, pozwalając sobie na drobne mrugnięcie okiem w ich stronę. W jednej z drugoplanowych ról pojawia się tutaj Andie MacDowell – gwiazda komedii romantycznych z lat 90. („Dzień świstaka”, „Cztery wesela i pogrzeb”). Tym razem sama nie wikła się w romans – staje się natomiast mentorem na drodze dwójki zakochanych. Jej występ dopełnia konwencję „Świątecznego spadku” jako życzliwej komedii über-romantycznej.

Humor szwankuje (szczególnie, gdy twórcy próbują ukazać brak przystosowania głównej bohaterki do zasad panujących w świecie przeciętnego mieszkańca prowincji), barokowe kupidynki unoszą się nad każdą sceną, raz po raz wypuszczając z łuku miłosną strzałę, a widz z dystansem chłonie przyjazny kicz zaprezentowanego widowiska. Cóż z tego, skoro „Świąteczny spadek” został stworzony tylko po to, by wlać odbiorcy odrobię słodyczy w jego szare, nudne życie.

Moja ocena: 5/10

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje

  • RECENZJA: Wyspa Psów

    Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że Wes Anderson znakomitym reżyserem jest. Twórca wypracował swój...

  • RECENZJA: Pitbull. Ostatni pies

    Pitbull nadal gryzie, choć Władysław Pasikowski stępił przaśne pazurki dwóch wcześniejszych odsłon na rzecz...

  • czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU

    RECENZJA: Czarna Pantera

    Marvel miażdży konkurencję! Kinowe uniwersum DC, nawet najnowsze odsłony franczyzy X-Men – nic nie...

  • RECENZJA: Nowe oblicze Greya

    Społeczny fenomen na skalę globalną powraca. Tytuł oferujący równie dużo komercyjnej perwersji, co karkołomnego...