Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: Cicha noc

Cicha noc” to stadium przejściowe między tragikomizmem „Dnia świra” a bezkompromisowym kinem społecznym spod znaku „Domu złego”. W warstwie retorycznej, Piotrowi Domalewskiemu bliżej jest jednak do dzieł Wojciecha Smarzowskiego. Twórca serwuje widzom pesymistyczny trip w głąb polskiej tradycji oraz cech narodowych – paradoksalnie, Święta i wieczór wigilijny stają się tutaj czynnikiem rozpadu, a nie jedności rodziny. Opłatek przyprawiony zostaje rodzimymi stereotypami i hektolitrami czystej.

Trudno nie podejść do „Cichej nocy” jako do kolejnego polskiego filmu o smutnej babie i pijanym chłopie. Na szczęście Domalewski świadomie kompiluje w jednym tytule właściwie każdy stereotyp narodowy, w groteskowy sposób uwydatniając wszystkie grzeszki i słabostki Polaków. Praca za granicą, „Kevin” w telewizji i trupy w szafie – całokształt tragizmu buduje metaforyczny portret społeczeństwa, świadomie łamiącego wszystkie Przykazania. Nawet w wieczór wigilijny.

No właśnie, „Cicha noc” to skrajna opozycja wobec „Listów do M. 3” oraz innych produkcji, gloryfikujących ciepły, niemal sakralny wizerunek Świąt. Z estetyką wigilijnych filmów kontrastuje szarość i brud, dominujący w warstwie technicznej obrazu. Brakuje tutaj puszystej kołderki śniegu oraz nowonarodzonego Chrystuska (za to rodzi się wzajemna nienawiść i pazerność). Operator, Piotr Sobociński Jr., więzi świat przedstawiony w ciasnych kadrach, często bazując na bliskich zbliżeniach na twarze bohaterów. W ten sposób widz odczuwa dyskomfort nie tylko ze względu na podjętą tematykę „Cichej nocy”, ale też przez świadomy sposób jej opowiedzenia.

Kolejne zwady w huku domowego ogniska śledzą dwa obiekty: jednym z nich jest najmłodsza siostra Adama – kilku-, najwyżej kilkunastoletnia dziewczynka, która infantylnie wierzy jeszcze w magię Świąt. Jest jedynym niewinnym i nieskażonym członkiem rodziny. Niestety, jest to niewinność pozorna, podyktowana wiekiem dziewczynki, a nie jej ideologicznymi czy moralnymi założeniami. Drugim z obiektów jest kamera, rzetelnie i obiektywnie rejestrująca traumę i patologię wieczornego spotkania. Przez większość filmu korzysta z niej najmłodsza siostra Adama – pewien status niewinności spływa zatem na urządzenie. Dziewczynka nie ma żadnych odgórnych powodów, aby nakręcić film – robi to, aby uwiecznić rodzinne spotkanie. Można mówić zatem o pewnym rodzaju obiektywności w sposobie rejestracji poszczególnych scen.

Plejada polskich gwiazd nie zawodzi, choć ciężko doszukiwać się tutaj pamiętnej kreacji. Wiadomo, gdzie Dawid Ogrodnik i Arkadiusz Jakubik, tam poziom aktorski zawieszony wysoko. Całokształt kreacji w „Cichej nocy” sprawia wrażenie aktorstwa swobodnego, wyzwolonego z performatywnej pychy prezentowanej przez niektórych polskich odtwórców ról.

Atmosfera jak w „Weselu”, scenografia jak w „Domu złym”. Pełnometrażowy debiut Piotra Domalewskiego to dzieło spójne i dramatyczne – rodzaj drażliwej groteski, wytykającej Polakom, że w pogoni za pieniądzem wyruszą do bram Piekła; drwiącej z ich bogobojności i nałogów – w domu u zaprezentowanej rodziny, zamiast Dzieciątka w żłóbku mogłaby się znaleźć butelka czystej.

Błyskotliwej satyry nigdy nie za wiele, jednak barokowy przepych narodowych grzechów w pewnym momencie męczy, nie pozostawiając miejsca na krztę refleksji – ta zabita zostaje również prostotą przekazu.

„Cicha noc” wyróżniona została Złotym Lwem, najważniejszą nagrodą na Festiwalu w Gdyni. Niestety, film ewidentnie odstaje od reszty laureatów z kilku ostatnich lat (kolejno: „Ostatnia rodzina”, „Body / Ciało”, „Bogowie”, „Ida”). Osobiście typowałem innych faworytów do tej nagrody.

Moja ocena: 6/10

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje