Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: Listy do M. 3

Listy do M. 3” są… przyjemne! Tylko tyle i aż tyle. Szczególnie, gdy rodzimy gatunek komedii romantycznych lubi eksplodować widzom w twarz tak znakomitymi tytułami, jak „Kobiety bez wstydu”, „Porady na zdrady” czy „Słaba płeć?”. Plejada polskich gwiazd spisała się na medal i nawet Tomasz Karolak wciela się tutaj w prawdziwie poruszającą postać. Urok miłości i magia świąt – to wszystko znajdziecie w kopercie z trzecim listem do niejakiego M..

Od pierwszych scen zauważamy intrygujący zwrot fabularny względem poprzedniej części serii. O ile druga odsłona cyklu wręcz chorobliwie podsycała konsumpcjonistyczne potrzeby widzów, tak „Listy do M. 3” krytykują każdy przejaw materializmu. Na pierwszy plan wychodzą uczucia, a nie prezenty – ludzkie relacje usytuowane zostają ponad grubością portfela. Odwrócenie wartości wydaje się tym bardziej interesujące, że za scenariuszem obu produkcji stoi ten sam duet twórczy (Marcin Baczyński & Mariusz Kuczewski).

Konsumpcyjny przesyt nie wkrada się nawet w sferę lokowanych produktów. Naturalnie, na przestrzeni całego filmu pojawia się ich wiele – na szczęście, nie doświadczymy ani jednej żenującej reklamy, uporczywie wdzierającej się w fabułę produkcji (w mojej pamięci na zawsze pozostanie doskonałe wino z „Listów do M. 2”).

Po raz kolejny obserwujemy przekrój społeczeństwa Warszawy. Każdy wątek posiada odmienną problematykę i bohaterów pochodzących z innej klasy społecznej – dzięki temu „Listy do M. 3” znów stają się wytrychem, otwierającym sejf z emocjami wszystkim widzom, niezależnie od wieku czy poziomu materialnego.

Pewne postacie z wcześniejszych części uśmiercono, okres, jaki minął między dwójką a trójką wydaje się odbiegać od ziemskiego pojmowania czasu – mimo to „Listy do M. 3” wciąż wypełnione są bardzo prostymi, ale też bardzo skutecznymi historiami miłosnymi. Małżeństwo ze stażem, kobieta w ciąży, złamane serce twardego policjanta – twórcy serwują nam pełen wachlarz klisz z kina komedii romantycznych, za każdym razem odnajdując w nich ludzką cząstkę. To właśnie wyróżnia franczyzę „Listów do M.” na tle pozostałych przedstawicieli tego nurtu – bohaterowie, mimo iż nieco kiczowaci i znacznie przerysowani, ponownie muszą zmierzyć się z szarą rzeczywistością i realną problematyką, znaną każdemu z nas.

Nawet klasyczny humor, opierający się na scenkach gagowych, wywołuje szczery śmiech u widza – duża w tym zasługa Tomasza Koneckiego, którego twórczość nie raz bawiła już widownię, by wspomnieć „Ciało” lub „Testosteron”.

„Listy do M.” znów prezentują plejadę znakomitych aktorów – Andrzej Grabowski staje ramię w ramię z Izabelą Kuną oraz Zbigniewem Zamachowskim. Twórcy kierują kamerę również w stronę młodego pokolenia, niemal nakazując widzom rozkoszować się wybornym aktorstwem Katarzyny Zawadzkiej i niezawodnego Filipa Pławika. Szkoda tylko, że wraz z odejściem Macieja Stuhra, jego postać postanowiono zastąpić mało charyzmatyczną Magdaleną Różczką.

Oczywiście, że film jest kiczowaty, a każdy z motywów gloryfikuje Święta, stawiając je ponad innymi wydarzeniami w roku, ale przecież twórcom właśnie o to chodziło. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że „Listy do M. 3” to najmniej przesłodzona odsłona całej serii – najmocniej stąpająca po ziemi, z najbardziej ludzkimi bohaterami i najwiarygodniejszymi uczuciami.

Produkcja staje się gigantyczną strzykawką, aplikującą solidną dawkę świątecznego humoru każdemu widzowi. Pozostaje mieć nadzieję, że owa atmosfera nie wyparuje do faktycznego wieczoru Wigilijnego, od którego dzieli nas jeszcze ponad miesiąc.

Moja ocena: 6/10

„Listy do M. 3” trafiły do polskich kin 10 listopada.

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje

  • RECENZJA: Coco

    „Coco” niechybnie odstaje od poprzednich produktów współpracy Disneya z Pixarem (by wspomnieć fantastycznego „WALL-EGO”...

  • RECENZJA: Liga Sprawiedliwości

    Gdyby Joss Whedon w porę nie przejął „Ligi Sprawiedliwości”, film stałby się kolejną po...

  • RECENZJA: Slumber

    Coraz trudniej pisać mi o horrorach ghost story, które masowo trafiają na ekrany multipleksów....

  • RECENZJA: Suburbicon

    Jeśli za sprawą zwiastunów spodziewaliście się, że „Suburbicon” będzie szalonym odpowiednikiem „American Psycho”, osadzonym...