Znajdź nas na

Klipy muzyczne

Czerń i błękit Natalii Nykiel

Natalia Nykiel- 22-letnia wokalistka, autorka tekstów, znana przede wszystkim z udziału w programie The Voice of Poland w 2013 roku- wydała swój drugi album zatytułowany „Discordia”. Nowe wydawnictwo ponownie zapewnia, że sprawnie „posklejane” elektro-bity na stałe już zagościły w twórczości Nykiel, a wszystko dzięki muzyce Michała „FOX” Króla („15 Minut Projekt”, „Młynarski Plays Młynarski”).

Artystka ma ogromne szczęście i chyba jakiś rodzaj siły przyciągania, ponieważ przy drugim krążku ponownie pomagali jej właściciele nagród muzycznych Fryderyka, a także „namaszczeni” talentem wykonawcy, tacy jak: Dawid Podsiadło, Julia Marcell czy Maria Peszek.

5 listopada, Nykiel wystąpiła w The Voice of Poland promując przy tym swój świeży singiel „Total błękit”. Dzień wcześniej natomiast- na oficjalnym kanale Nykiel- został opublikowany teledysk do piosenki. Dla jej słuchaczy okazało się to niebywałym wydarzeniem, o czym świadczy ilość komentarzy o treści „sztos”/„na Eurowizję!!!” bądź po same serduszka  wyrażające zachwyt i uwielbienie względem nowego kawałka.

I niby wszystko mogłoby się zgadzać: utalentowana i ambitna- Natalia Nykiel. Utalentowana, bezkompromisowa i inteligentna-  Maria Peszek, która napisała tekst. Utalentowany i wizjonerski reżyser- Łukasz Zabłocki (Kamp„ Dorian”, Pezet „Nie zobaczysz łez”).

Jednak oglądając „Total błękit” uśmiecham się, pytając: skąd te hałdy węgla i po chwili odpowiadam sobie: „ach! To miał być kosmos. Uhm.”. Z wielkim szacunkiem dla Zabłockiego, zastanawiam się czy nie mógł wybrać lepszych lokacji spełniających jego zamysł, bo mówiąc szczerze Natalia Nykiel pnąca się po nasypach, umazana „czarną materią” na czole wygląda dość groteskowo.

To nie wszystko, bo pośród  tego wszystkiego leżą ubrani na czarno ludzie, niejako przypominający niedobitków wracających z imprezy techno. Podnoszą się i zaczynają pościg za wokalistką, w górę, w stronę…no właśnie, chyba planety à la „Melancholia” Larsa von Triera.

Największy problem, to tekst. Chciałoby się rzec: „Jezus Maria Peszek! Co my słyszymy?!”. I chyba to, burzy głównie całość. I chyba dlatego, te hałdy węgla wydają się takie komiczne, a ludzie pretendują do roli „Krecika” w wersji aktorskiej.

Niemniej, nowy album to stabilna konstrukcja zbudowana z gładkich, popowych dźwięków, a także z brzmienia (i czasem brzemienia) łatwych, prostych tekstów. Co nie jest oczywiście niczym złym, szczególnie w dobie silenia się na oryginalność i wymyślania coraz to bardziej kontrowersyjnych fraz niemówiących nic.

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Klipy muzyczne