Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: Najlepszy

Łukasz Palkowski po raz kolejny bierze na warsztat historię opartą na faktach, znów nadając jej słodko-gorzkiego posmaku, znanego z „Bogów”. „Najlepszy” sprawdza się, jako produkcja przybliżająca widzom intrygującą postać sportowca. W znacznej mierze jest to jednak tytuł ku przestrodze – o narkomanach, którzy zaprzedali swoje życie igle. Ponad wszystkim króluje znakomite kino motywacyjne.

Od czasów „Skazanego na bluesa” żaden z polskich filmów nie przedstawił problemu narkomanii w tak obrazowy i poruszający sposób. Autodestrukcja bohaterów nie odbywa się tutaj wyłącznie na poziomie ich życia oraz relacji z innymi ludźmi – Palkowski ukazuje naturalistyczny rozpad ciała, przeżartego heroiną. Znakomita charakteryzacja, poparta wyśmienitą grą aktorską, sprawia, iż film odrzuca od używek bardziej, niż niejedna produkcja oświatowa, prezentowana dzieciom w szkołach.

Duża w tym zasługa odpowiednio poprowadzonej historii – twórca nie ukazuje jedynie okresu, kiedy wkoło jest wesoło. Widz śledzi pełny przekrój życia narkomana – od sielskich imprez i pseudofilozoficznej gloryfikacji używki („nawet Nietzche ćpał”), po trudy wyjścia z nałogu oraz kolejne próby wyleczenia zniszczonego organizmu.

Na szczęście od popadania w pretensję lub infantylne grożenie palcem, Palkowskiego chroni optymistyczna konwencja „Najlepszego”. Twórca znakomicie oddaje esencję bardzo prostego, ale trafnego scenariusza. Zręcznie przeplata ze sobą momenty szczerego śmiechu oraz sekwencje wzruszenia. Taki kolaż dodatkowo wsparty zostaje wyśmienitą kreacją Jakuba Gierszała.

Na znakomitych bowiem aktorach ten film stoi, a Gierszał błyszczy najjaśniej pośród całej plejady polskich gwiazd. Nie po raz pierwszy wciela się on w autodestrukcyjnego bohatera – „Najlepszy” staje się swoistą kontynuacją postaci Dominika z „Sali samobójców” (również Tomasz Kot nie znalazł się tu przypadkiem – wcześniej zagrał Ryśka Riedela w „Skazanym na bluesa”).

Pomimo wielu negatywnych cech, Gierszał nadaje ciepła wizerunkowi Jerzego Górskiego. Widz w końcu zaczyna kibicować mu w trudach realizacji sportowych marzeń. Aktor doskonale obrazuje człowieka uzależnionego – równie znakomicie radzi sobie w zobrazowaniu sportowych pasji oraz determinacji w osiągnięciu celu. Niestety, poprzez dość szczupłą budowę odtwórcy roli, widz nie potrafi uwierzyć w jego siłę i kondycję fizyczną – ta iluzja tym bardziej zniszczona zostaje wprowadzeniem przez twórców nagrań realnego Jerzego Górskiego.

Co ciekawe, „Najlepszy” kwestionuje emploi kilku aktorów. Janusz Gajos dawno nie wcielił się w tak świeżą rolę, nie tracąc przy tym autorskiej elokwencji. Również sfrustrowany ojciec Jerzego, w którego wciela się Artur Żmijewski, odstaje od pozytywnego wizerunku aktora z wcześniejszych produkcji.

W towarzystwie Arkadiusza Jakubika, Tomasza Kota, Janusza Gajosa, Małgorzaty Cieleckiej, Adama Woronowicza czy w końcu Jakuba Gierszała, bardzo nieprofesjonalnie wypada w twardym drewnie ciosana rola Kamili Kamińskiej (choć jej kreacja posiada w sobie coś hipnotyzującego – niestety, automatyczne kwestie i kamienna twarz skutecznie zabija to wrażenie).

Łukasz Palkowski osadza swoją historię w czasach PRL-u. Aura nostalgii ciąży na szarej rzeczywistości oraz pojedynkach z milicją – całość podlana zostaje hektolitrami czystej, pitej w obskurnych halach sportowych. Idea sex, drugs and rock’n’roll – która dociera do Polski kilka dekad po szalonych, amerykańskich latach 60. – wybrzmiewa niemal z każdej sekwencji filmu. To znakomita rekonstrukcja epoki, bawiąca się absurdem tamtych lat oraz ich szarością, która w „Najlepszym” nabiera wielu odcieni.

Szkoda tylko, że twórcy zdecydowali się umieścić w filmie bardzo proste, metaforyczne zobrazowanie walki z nałogiem, które momentami naśladuje „Trainspotting”. Zdeformowane, zniszczone narkotykami odbicie Gierszała w lustrze, nie pasuje do konwencji filmu. Tym bardziej pretensjonalnie wypada tutaj końcowa scena walki z nałogiem, stworzona niemal na modłę spektakularnych pojedynków z kina superbohaterskiego.

Palkowski po raz drugi opowiada o ludzkim ciele – o jego wadach i słabościach. O ile w „Bogach” Zbigniew Religa starał się bezinteresownie uratować życie obcym ludziom, tak w „Najlepszym” Jerzy Górski sam próbuje odbudować własne mięśnie, duszę i psychikę. To bardzo humanistyczny film, z realnymi emocjami, którymi naładowana zostaje każda scena. Nie sposób nie zauważyć też, że „Najlepszy” jest dziełem bardzo przemyślanym – żadna postać czy scena nie znajduje się tu przypadkiem; każdy motyw rozbudowuje fabułę, pogłębiając psychologię ukazanych wydarzeń czy bohaterów.

Pomimo poważnej tematyki, „Najlepszy” nie ciąży na odbiorcy, jak inne produkcje rodzimej kinematografii. Film motywuje, unaocznia klęskę narkomanów, nie tracąc przy tym pogodnych tonów i ogólnej lekkości. Takich produkcji w Polsce brakuje i w takim kontekście „Najlepszy” nie ma sobie równych.

Moja ocena: 7/10

„Najlepszy” trafi do polskich kin 17 listopada.

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje

  • RECENZJA: Wyspa Psów

    Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że Wes Anderson znakomitym reżyserem jest. Twórca wypracował swój...

  • RECENZJA: Pitbull. Ostatni pies

    Pitbull nadal gryzie, choć Władysław Pasikowski stępił przaśne pazurki dwóch wcześniejszych odsłon na rzecz...

  • czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU

    RECENZJA: Czarna Pantera

    Marvel miażdży konkurencję! Kinowe uniwersum DC, nawet najnowsze odsłony franczyzy X-Men – nic nie...

  • RECENZJA: Nowe oblicze Greya

    Społeczny fenomen na skalę globalną powraca. Tytuł oferujący równie dużo komercyjnej perwersji, co karkołomnego...