Znajdź nas na

Recenzje

KAMERA AKCJA: November

Czarno-białe zdjęcia, poparte mglistymi sceneriami, klimatyczną muzyką i historią, zdecydowanie nieprzystającą do współczesnych obrazów, to właśnie najnowszy film Rainera Sarneta „November”. Jest to ekranizacja powieści Andrusa Kivirähka pod tytułem „Rehepapp”, odwołującej się do estońskiej mitologii i pogańskich zabobonów.

Gdyby w XIX wieku istniało medium filmu, to na pewno realizowałoby dzieła w podobnej konwencji. „November” pocztówkowo ilustruje realia XIX-wiecznej Estonii spowitej aurą mrocznych obrzędów i praktyk religijnych. Do tego, wszystkich bohaterów łączy silny determinizm, ukierunkowany na przetrwanie mroźnej zimy, posługując się przy tym najbardziej prymitywnymi metodami.

W tym filmie mickiewiczowskie „szkiełko i oko” przegrywa z  „czuciem i wiarą”. Wiara chrześcijańska nie jest tu jednak czysta i wysublimowana, gdyż na każdym kroku miesza się z pogańskimi rytuałami, niezrozumiałymi dla kogoś, kto nie jest świadomy potęgi przywiązania do wierzeń ludów późno schrystianizowanych.

Reżyser przenosi nas w czasie, przedstawiając historie prostych ludzi obchodzących Dzień Zaduszny. W ramach tych świąt, już możemy doświadczyć, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Rozmowy z duchami, nocne plenery i mgła, sygnalizują szacunek bohaterów względem pozaziemskich przybyszy, tym samym ustanawiając magiczny wydźwięk filmu.

Już początkowa sekwencja zaskakuje ukazaniem symbiozy życia ludzi i bytów, takich jak na przykład Kratty (dziwne stwory z materii nieożywionej, które posiadają jednak duszę nadaną przez samego demona, będącego jednocześnie gospodarzem lasu).


Jednym z wątków przedstawionych w „November”, jest historia nieszczęśliwej miłości trojga bohaterów. Otóż, w sercu młodego Hansa (Jörgen Liik) rodzi się uczucie do niemieckiej baronowej (Jette Loona Hermanis), która jednak jest obojętna. Do tego w młodzieńcu zakochuje się biedna Liina (Rea Lest), wieśniaczka-wilkołak wychowywana przez bezwzględnego ojca.

Hans i Liina odwołują się do magicznych praktyk, by osiągnąć wzajemność uczucia. Ich sytuacja zdaje się być natomiast patowa, gdyż z góry skazani są na klęskę. Na tle starszych mieszkańców wioski, którzy odgrywają puste gesty, wyuczone i powtarzane bezrefleksyjnie, tylko oni zdają się naprawdę głęboko zawierzać pogańskim rytuałom. Reżyser świetnie uwydatnia stosunek starszyzny do obrzędów, posługując się przy tym czarnym humorem. Przez to śmieszność rutyniarzy okazuje się kontrastować z magiczną wzniosłością romantycznego uczucia.

Komentarzem Sarneta dla grzesznych uczynków, popełnionych przez wieśniaków są ujęcia skupione, na broczącym boku Jezusa Chrystusa- figurze, będącej elementem ołtarza miejscowego kościoła.

Co do obrazu i jego wizualnej analogii, można dostrzec zdjęcia przywołujące na myśl estetykę „Antychrysta” od Larsa von Triera , gdzie pośród runa leśnego wije się naga Liina. Zaś w sferze wymowy film, oscyluje na pograniczu inteligentnego humoru na wzór Wesa Andersona i baśniowości i mistycyzmu rodem z dzieł wielkiego Ingmara Bergmana.

„November” na pewno spodoba się komuś, komu nieobce są mroczne klimaty, przyprawione egzotycznymi, a zarazem tak bardzo nam bliskimi elementami zabobonu.

Moja ocena: 7/10

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje

  • RECENZJA: Wyspa Psów

    Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że Wes Anderson znakomitym reżyserem jest. Twórca wypracował swój...

  • RECENZJA: Pitbull. Ostatni pies

    Pitbull nadal gryzie, choć Władysław Pasikowski stępił przaśne pazurki dwóch wcześniejszych odsłon na rzecz...

  • czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU

    RECENZJA: Czarna Pantera

    Marvel miażdży konkurencję! Kinowe uniwersum DC, nawet najnowsze odsłony franczyzy X-Men – nic nie...

  • RECENZJA: Nowe oblicze Greya

    Społeczny fenomen na skalę globalną powraca. Tytuł oferujący równie dużo komercyjnej perwersji, co karkołomnego...