Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: Wszyscy moi mężczyźni

Twórcy „Wszystkich moich mężczyzn” starają się ograć utarte, zatwardziałe schematy komedii romantycznych. Wychodzi im to całkiem nieźle. Mamuśki znów mają wychodne, a amerykańskie ciacha zostają sklonowane do postaci trzech młodych i seksownych mężczyzn. Tym razem jednak karkołomna konwencja nie przeszkadza tak bardzo.

Naturalnie, wszystko jest tutaj naiwne i hiperprzerysowane, ale w końcu o to chodzi w gatunku komedii romantycznej. Główny bohater, Harry, to klasyczny, 20-paroletni lovelas z czarującym uśmiechem, którego urokowi ulega 40-letnia protagonistka filmu. On wraz z dwójką przyjaciół (razem przypominających boysbandowe trio) dostaje możliwość tymczasowego zamieszkania u kobiety. Młodzi stopniowo asymilują się z rodziną Alice.

W debiutanckim filmie Hallie Meyers-Shyer wszystko wydaje się być plastikowe. Aktorzy i aktorki chodzą ubrani jak modele z najnowszych katalogów H&M, a ich uśmiechnięte twarze zalewają widzów falą wizualnego ideału. Sama fabuła również unosi się na grzbiecie przyjemnej irracjonalności – kumple i dorodne kobiety, świat dzieci i mąż w separacji; wszystko jak z cudownej baśni o miłości oraz szczęściu. Dużo tutaj wątków, na szczęście żaden się nie gubi, ani nie urywa, jak miało to miejsce chociażby w koszmarnym „Wszystko albo nic” czy równie chybionych „Poradach na zdrady”.

Równorzędnym motywem dla wątku podbojów miłosnych staje się historia kariery filmowej trójki młodzieńców. Branża nie rozpieszcza młodych aktorów i scenarzystów, jednak satyra na jej funkcjonowanie przypomina tutaj wizję Polskiej Służby Zdrowia z cyklu dowcipów Przychodzi baba do lekarza.

Z drugiej strony nie przypominam sobie, kiedy ostatnim razem oglądałem komedię romantyczną, w której każdy równorzędny wątek wybrzmiewa w równie spełnionym stopniu.

Fabuła dławi się w kilku miejscach, na szczęście nieznośny kłaczek nie tkwi w gardle do końca seansu. „Wszyscy moi mężczyźni” to znośna choć nieobowiązkowa atrakcja dla obu płci i dwóch generacji. Hallie Meyers-Shyer zaprasza do świata pięknych ludzi i opowiada bajkową historię miłości i radości – wszystko ocieka kiczem i plastikiem. W sam raz na wypad do kina, a nie na film.

Moja ocena: 5/10

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje

  • czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU

    RECENZJA: Czarna Pantera

    Marvel miażdży konkurencję! Kinowe uniwersum DC, nawet najnowsze odsłony franczyzy X-Men – nic nie...

  • RECENZJA: Nowe oblicze Greya

    Społeczny fenomen na skalę globalną powraca. Tytuł oferujący równie dużo komercyjnej perwersji, co karkołomnego...

  • winchester, dom duchów, duch, gotyk, horror, kino grozy, film, kino, bracia spierig winchester, dom duchów, duch, gotyk, horror, kino grozy, film, kino, bracia spierig

    RECENZJA: Winchester. Dom duchów

    Kultowa wytwórnia Hammera znów przenosi odbiorców w czasy gotyku – deski nawiedzonych domów skrzypią,...

  • film polski, recenzja, kino, film, życie, miłość, produkcja, kinga dębska film polski, recenzja, kino, film, życie, miłość, produkcja, kinga dębska

    RECENZJA: Plan B

    Kinga Dębska znów zasiadła przed reżyserską konsoletą, wygrywając najrzewniejsze i najckliwsze melodie filmoznawcze. „Plan...