Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: The Square

Spojrzycie w „kwadrat” i przejrzycie się w nim, jak w lustrze. Ruben Östlund maluje gigantyczną panoramę – na płótnie najpierw umieszcza ludzi pierwotnych, tworzy z nich stada, później ubiera ich we współczesne stroje i przenosi do obecnych realiów. Przy tym wszystkim nie traci humoru. Ten wyostrzył mu się jeszcze bardziej od czasów „Turysty”.

„The Square” to zbiorowy portret obecnego społeczeństwa. Twórca dokonuje rzeczy niemal niemożliwej – wiarygodnie nakreśla pełne spektrum funkcjonowania we współczesnym świecie, mnoży wątki, w żadnym się nie gubiąc się. Całość dusi w potwornie cynicznym sosie a la „Dzień Świra”.

Od uczciwości, poprzez nietolerancję, fałszywe media i portale społecznościowe, na problemie rodziny, bliskości oraz współczucia kończąc – twórca skupia się na pojedynczych czynnikach, by wysnuć ogólną diagnozę. Östlund igra ze swoimi bohaterami, stawiając ich w sytuacjach niejednoznacznych etycznie czy moralnie. Wtórność pewnych czynności i zachowań, podobnie jak miało to miejsce w „Patersonie”, nadaje całej produkcji awangardowej rytmiki. Jednak w porównaniu z Jarmuschem, wtórność żywota wcale nie wspiera bohaterów „The Square”.

Ruben Östlund znów rzuca mały kamyk, który stopniowo przeobraża się w lawinę. Nic nie jest tutaj na swoim miejscu, a problemy – zamiast maleć – mnożą się na każdym postawionym kroku. To elementarne zobrazowanie współczesnego człowieka – niczym w „BoJacku Horsemanie” – który miota się i krzyczy w gigantycznym miejskim molochu, przeganiany przez tłum (stado) znerwicowanych i sfrustrowanych osób.

Bohaterowie każdego dnia starają się stawić czoła znojom codzienności. Twórca wydaje się jednak zaprzeczać rozwojowi człowieczeństwa i ewolucji rozumianej jako stadium permanentnego samoulepszania. Wciąż bardzo blisko nam do małp – te nieprzypadkowo pojawiają się na ekranie kilkukrotnie w trakcie trwania seansu. Czynnik pierwotny wprowadza chaos w życie bohaterów – jest impulsem, iskrą wywołującą gwałtowne emocje i żądze. W naszych działaniach wciąż kierujemy się instynktem, sprowadzając na Ziemię kolejne klęski.

Tytułowy kwadrat staje się ostatnim bastionem rozwoju, tolerancji i ludzkości. To w jego granicach człowiek odnajduje istotę relacji. Już w samej budowie figura jawi się jako esencja figuratywnej perfekcji. I tylko ludzi w niej brakuje.

Na płaszczyźnie pierwotności znakomicie wypada sekwencja niekontrolowanego happenigu. Człowiek pierwotny, uosobienie dzikości staje oko w oko z wysublimowanymi artystami i sponsorami drogocennych wystaw na dworskim bankiecie. Sekwencja jest nieobliczalna i nieokiełznana – przekracza granice, niszczy utarte scenopisarskie tropy. Jej przewrotność oraz niepowtarzalność już dziś sprawia, że film wejdzie do ścisłego kanonu kinematograficznych klasyków.

Szkoda tylko, że Ruben Östlund nie poczekał z tą sekwencją na finał produkcji – tak wszystko, co dzieje się później w „The Square”, nie obchodzi wciąż wstrząśniętego widza.

Nieprzypadkowo duża część historii rozgrywa się w muzeum sztuki współczesnej. Jej sterylne, białe ściany tym bardziej odrealniają ukazaną rzeczywistość. Właściwie cały budynek czy każde inne wnętrze zaprezentowane w filmie, stąpa na granicy konstruktywizmu i nowoczesności. Umiejętny sposób kadrowania znacząco podkreśla futurystyczny styl prezentowanych planów.

Muzeum sztuki współczesnej ma też w sobie coś z kafkowskiego labiryntu – jego przestrzenie przenikają się, style architektoniczne mieszają, a ukazane eksponaty podkreślają chaos i niestałość homo sapiens z początków XXI wieku.

Złota Palma w Cannes w kategorii najlepszego filmu została przyznana w pełni zasłużenie! Ruben Östlund udowodnił swój talent oraz niesłychane poczucie estetyki i geometrii ukazanego obrazu. Posiada oko konstruktywisty, cierpkość cynika i serce Marka Koterskiego – a ponad tym wszystkim własną, wyróżniającą cechę: niesłychany zmysł wyczucia.

Rodzina, praca, życie prywatne – moralność, honor, zabawa, seks. Nic nie jest powiedziane wprost, by nie urazić bardziej wymagających widzów. Dla przypadkowych przechodniów „The Square” może być bardzo gorzkim doświadczeniem z pogranicza wstrząsu emocjonalnego i światopoglądowego – szczególnie, gdy ukazany absurd okazuje się prawdą widzianą z okien Waszych domów.

Moja ocena: 9/10

„The Square” trafił do polskich kin 15 września. Jest dostępny zarówno w kinach studyjnych, jak i multipleksach.

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje