Znajdź nas na

Rankingi

TOP 7 kultowych scen z udziałem broni palnej! Postrzeleni reżyserzy i ich wybuchowe wizje

Broń nie musi symbolizować w kinie wyłącznie przemocy. Często jest tylko atrybutem, niemal nierozerwalnym elementem mise en scène – scenografii. Jednak gdy któryś z cenionych reżyserów zdecyduje się po nią sięgnąć, wiadomo, że będzie się działo. Oto 7 kultowych scen z udziałem broni. UWAGA, MATERIAŁ ZAWIERA SPOILERY.

     7. „Gorączka” (1995) – scena napadu na bank

Trwająca blisko 15 minut sekwencja napadu na bank oraz późniejsza ucieczka przed policją po dziś dzień stanowi kwintesencję kina sensacyjnego. Reżyser, Michael Mann, postawił na realizm i rozmach. Zimno wystrzałów, podziurawione karoserie aut, środek amerykańskiego miasta – policjanci i złodzieje nie strzelają na oślep, bezbłędnie trafiając w wyznaczony cel. Realizm bierze tu górę nad splendorem Hollywoodu. Jest czas oczekiwania, jest i czas na wystrzał. Po jednej stronie Al Pacino – po drugiej Robert de Niro. Kto komu zajdzie za skórę?

  1. Pulp Fiction” – przypadkowy wystrzał Vincenta Vegi

Coś, co każdy inny reżyser obróciłby w nieśmieszny, slapstickowy gag, Tarantino okrasza olbrzymią dawką absurdu i humoru czarnego jak gęsta smoła. Przypadkowy wystrzał oddany w samochodzie przez Vincenta Vegę niesie za sobą gwałtowny, nieoczekiwany zwrot akcji. Absurd i makabreska – wizja gangsterów w krzywym zwierciadle, u wrót przepysznej parodii.

Scena staje się równocześnie kwintesencją stylu Quentina Tarantino – brutalnego, lecz równocześnie samoświadomego; traktowanego z odpowiednim dystansem oraz przymrużonym okiem.

Ciężko nie parsknąć śmiechem, gdy z ust Travolty pada słynna kwestia: Ah, man! I shot Marvin in the face!

  1. Matrix” – bullet time

Choć bullet time pojawił się wcześniej w tytułach kina klasy B, takich jak „A Better Tomorrow” (1986) czy „Hard Boiled” (1992), dopiero siostry Wachowsky udoskonaliły go i przeniosły do blockbusterowych produkcji. Kino akcji można dziś podzielić na widowiska przed i po „Matrixie”. Sceny z produkcji o Neo i Morfeuszu stały się kultowe dla globalnej kinematografii. Nic dziwnego, że amerykańscy twórcy zaczęli reprodukować je na setki możliwych sposobów (kopia, parodia, parafraza).

Bullet time aż do przesytu stał się nieodłącznym elementem kina akcji początków XXI wieku. Przez ich ilość, nie dorastającą oryginałowi do pięt, efekt wrócił tam, gdzie zaczynał – dziś sięgają po niego wyłącznie twórcy efekciarskiego kino klasy B (franczyza „Underworld” lub „Resident Evil”).

  1. Człowiek z blizną” (1983) – finał produkcji

Say hello to my little friend! – mówi Tony Montana (Al Pacino), patrząc śmierci w oczy. Współczesna reinterpretacja szekspirowskiej postaci tragicznej umiera tak, jak żyła – na skraju zepsucia, wśród krwi, podziurawionych wnętrz i wystrzałów.

Nikt nie potrafi połączyć kiczu i poezji w tak gustowny sposób, jak czyni to Brian de Palma. Choć nagromadzenie przemocy wskazuje na produkt kina exploitation lat ’70, reżyser w znakomity sposób podtrzymuje napięcie, inspirując się estetyką „Ataku na posterunek 13” Johna Carpentera z 1973 roku. Kamp i wiersz – Makbet i wzgórze kokainy.

Człowiek z blizną” stał się później inspiracją do stworzenia tak finezyjnych i brutalnych dzieł, jak „Wściekłe psy” Quentina Tarantino, czy „Desperado” Roberta Rodrigueza.

  1. Pan życia i śmierci” (2005) – czołówka

Pan życia i śmierci” to doskonała produkcja o amoralnym sprzedawcy broni a zarazem dzieło na wskroś post-Scorsesowe. Jego cierpki wydźwięk twórca, Andrew Niccol, usytuował już na samym początku widowiska, w jego czołówce. Oto śledzimy drogę naboju od momentu jego produkcji w fabryce do smutnego końca – ciała, w którym pocisk utkwił.

Konstruktywizm i kapitalistyczny komentarz w stronę koncernów zbrojnych, a przy tym zapowiedź każdego kontekstu fabuły filmu. Genialne wprowadzenie i autonomiczna historia w historii. Wszystko z perspektywy samotnego naboju.

  1. eXistenZ” – scena składania organicznej broni

Świat gier widziany oczami mistrza body horroru oraz spuścizna po znakomitej scenie z bronią z „Wideodromu” ,wcześniejszego filmu Cronenberga. Organiczny pistolet ustanawia w „eXistenZ” umowną granicę między tym co realne, a tym co należy do cyfrowego świata fikcji. Za jego pomocą główny bohater na stałe łączy się z wyimaginowanym światem.

Scena przy obiedzie, w trakcie której główny bohater filmu ogryza kości, by później poskładać z nich organiczną broń, jest odstręczająca i naturalistyczna. Taka jest zresztą poetyka kompletnego dorobku Davida Cronenberga. Cała sekwencja tym bardziej robi wrażenie, gdyż reżyser zdecydował się sięgnąć po praktyczne efekty specjalne. Model, który widzimy na ekranie, to autentyczna broń, w pełni zautomatyzowana.

Myślisz „pistolet z kości fikcyjnego stwora”, mówisz „Cronenberg”.

  1. Dobry, zły i brzydki” – finałowa strzelanina

Cisza. Trzech strzelców. Każdy z koltem u pasa. Nie ma umownego sygnału rozpoczęcia strzelaniny – liczy się szybkość. Kamera stopniowo zbliża się na twarze bohaterów, podkreślając ich skupienie, a czasem lęk. Napięcia wzmocnione zostaje znakomitą ścieżką dźwiękową. Strzelcy nerwowo spoglądają na siebie. Uczucie niepokoju nie przestaje narastać. Kadr z planu totalnego stopniowo przeistacza się w detal. W końcu, po 5 minutach oczekiwania dochodzi do strzału. Wymiana ognia jest gwałtowna, mało spektakularna. Wiadomo, kto zwyciężył. Tak tworzy się arcydzieła!

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Rankingi