Znajdź nas na

Recenzje

RECENZJA: BoJack Horseman – sezon 4 [NETFLIX]

BoJack Horseman” zatrzymał się w rozwoju. Żaden z sezonów animowanego serialu dla dorosłych nie był tak mało angażujący i pusty. Postacie nie ewoluują ani trochę, absurd powoli przestaje śmieszyć (no chyba, że dentyści-klowni – oni zawsze rozbawią widzów), a powtarzalny schemat problemów głównych bohaterów nudzi swoją wtórnością i coraz większym banałem przekazu. Najgorsze jest to, że nawet oś fabuły gubi się i rozwarstwia w zupełnie chybionym sezonie 4.

Postacie z seriali animowanych mają to do siebie, że nie ewoluują w trakcie trwania całego cyklu. Cartman na zawsze pozostanie tłustym, aroganckim dręczycielem osób słabszych, a Homer Simpson karykaturalnym zobrazowaniem amerykańskiego proletariatu. Esencją tych seriali stają się absurdalne i nieprzewidywalne historie, ukazujące znanych bohaterów w innym świetle i ciekawej sytuacji. Kwintesencją ich konwencji jest mieszanka groteski i rzeczywistości.

Problem „BoJack Horsemana” polega na kompletnej stagnacji fabuły i minimalnym rozwoju postaci od czasu 2. sezonu. Choć protagoniści przeżywają kolejne dramaty życiowe, ich światopogląd nie zmienia się, a następne motywy i wątki zapętlają się, jakby bohater nie odbył żadnej drogi ku samodoskonaleniu. Naturalnie w zabiegu tym można odnaleźć komentarz w stronę tragedii i beznadziei życia, tak afirmowanych na przestrzeni całego serialu. Niestety, dłuższe obcowanie z BoJackiem, Princess Carolyn czy Toddem staje się nudne i bezcelowe, jak sedno bytu, które twórcy starają się wyrazić poprzez zachowania i przemyślenia protagonistów.

Wszystko w 4. sezonie wydaje się być opowiedziane po łebkach. Twórcy nakreślają jakiś problem wiodący, by za pomocą cudownego deus ex machin, rozwiązać go już w następnym odcinku. Jednak przede wszystkim w najnowszym sezonie „BoJack Horsemana” brakuje przewodniego wątku, który zespoliłby ze sobą autonomiczne motywy poszczególnych epizodów serialu.

Akcja skacze od postaci do postaci, BoJack trafia na dalszy plan jako ten ustabilizowany, a widz nie potrafi zaangażować się w żaden motyw serialu. Kolejne pary schodzą się i rozstają, jak miało to miejsce w minionych epizodach, Todd snuje się, wymyślając coraz bardziej absurdalne pomysły na firmę, a twórcy odcinają kupon od pomysłów z 1. sezonu. Wszystko wydaje się tutaj zrobione sztucznie i na siłę, jakby „BoJack Horseman” doczekał się już 29. sezonu (nawiązując do „Simpsonów”).

Nieprzypadkowo w serialu co jakiś czas powraca nazwisko Henrika Ibsena. Scenarzyści w podobny sposób jak w twórczości skandynawskiego dramaturga analizują dwuznaczną moralność natury ludzkiej oraz zetknięcie się złudzeń z rzeczywistością. Wszystko podane w niestrawnym mixie naturalizmu i abstrakcji. W końcu widz gubi się w fabule oraz konwencji produkcji, a na dyskursywnym poddaszu nie znajduje się ani dzika kaczka, ani martwe ciało.

Ibsenowanie doskonale sprawdza się w płaszczyźnie retrospekcji, gdy zgłębiamy przeszłość i historię matki BoJacka. To wyśmienicie cierpka historia o utracie marzeń i najbardziej dołująca wizja ludzkiej egzystencji, jaka tylko została wykreowana w serialu. Twórcy trawestują utarte klisze kina powojennego, aplikując w nie gigantyczną dawkę uczuć. Motyw ten szczególnie wyeksponowany zostaje w epizodzie 11 (twórcy przyzwyczaili już widzów, że właśnie w tym odcinku dzieją się najbardziej surrealistyczne, ale też najważniejsze momenty „BoJacka Horsemana”), zapewniając emocjonalny trip w głąb wrażliwości odbiorców cyklu z antropomorficznymi zwierzętami w roli głównej.

Niestety, 4. sezon „BoJack Horsemana” to nieudolny remake 2. sezonu . Każdy motyw zapętla się, a widzom brakuje jakiejkolwiek intrygi, by zaangażować się w losy postaci. Crème de la crème całego serialu, w postaci trafnej satyry na Hollywood, pojawia się wyłącznie w pierwszych odcinkach nowej serii – później poziom leci na łeb na szyję, aż do 7. epizodu, zatytułowanego – o ironio! – „Underground”. To właśnie pod ziemią powinien tkwić 4. sezon i powolnie dojrzewać – obrastać w nową świeżość i oryginalność; a przede wszystkim błyskotliwość.

Moja ocena: 5/10

„BoJack Horseman” jest dostępny na platformie Netflix od 08.09. bieżącego roku.

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Recenzje

  • RECENZJA: Wyspa Psów

    Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że Wes Anderson znakomitym reżyserem jest. Twórca wypracował swój...

  • RECENZJA: Pitbull. Ostatni pies

    Pitbull nadal gryzie, choć Władysław Pasikowski stępił przaśne pazurki dwóch wcześniejszych odsłon na rzecz...

  • czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU czarna pantera, film, superbohater, marvel, postać, film, widowisko, wakanda, uniwersum, postać, MCU

    RECENZJA: Czarna Pantera

    Marvel miażdży konkurencję! Kinowe uniwersum DC, nawet najnowsze odsłony franczyzy X-Men – nic nie...

  • RECENZJA: Nowe oblicze Greya

    Społeczny fenomen na skalę globalną powraca. Tytuł oferujący równie dużo komercyjnej perwersji, co karkołomnego...