Znajdź nas na

Klipy muzyczne

Swish Swish, czyli mamy przegwizdane z Katy Perry

Opublikowany 24 sierpnia teledysk do piosenki Swish Swish to niefortunnie sklejony kolaż slapstickowych gagów i przerysowanych postaci odgrywających sceny z meczu koszykówki. Czy właśnie o taki efekt chodziło reżyserowi Dave’owi Meyersowi? I czy sama ikona muzyki pop Katy Perry chciała być utożsamiana z takim tworem?

Minęło już trochę czasu od ukazania się teledysku, jednak nadal nie mogę się nadziwić, jak ktokolwiek przy zdrowych zmysłach mógł wydać jakiekolwiek pieniądze na produkcję tak absurdalną i żenującą.

Co więcej, to jeszcze nie koniec wydatków, gdyż producenci będą musieli zapłacić za nielegalne wykorzystanie wizerunku Stadionu PGE Narodowego. Widząc w pierwszych ujęciach rodzimy stadion i Wisłę, możemy czuć się lekko skonsternowani, jednak najlepsze ma dopiero nadejść.

Oto Katy Perry zasiada na piramidzie z piłek, niczym bogini na Olimpie podkreślając swój majestat. Nawet ktoś, kto nie interesuje się NBA jest w stanie skojarzyć, że galeria postaci przedstawiona niejako w czołówce meczu nosi imiona nawiązujące do prawdziwych graczy. Przykładem na to może być Tragic Johnson, jednoznacznie przywołujący na myśl legendę Magica Johnsona czy też Shaquille O’Meals (tak, tak chodzi o O’Neala).

W tym momencie nie wiadomo czy mamy do czynienia z hołdem, czy obrazą dla zawodników. Wiadomo jednak, że Katy aka „Kobe” jest jedną z zawodniczek tej jakże groteskowej drużyny. Co dziwniejsze, całość firmują nazwiska prawdziwego koszykarza Billa Waltona i dziennikarza sportowego Richa Eisena (ciekawe tylko kto i za ile ich przekonał).

Jakby nie było stajemy się świadkami serii tak zabawnych gagów, że aż trudno uwierzyć w to, co widzimy. Niestety takie obrazy jak: otyła kobieta zjadająca piłkę, chudy chłopiec odlatujący z balonami (niczym Kubuś Puchatek) pozostają na długo w pamięci i zostawiają widza  z przerastającym go poziomem żenady.

Wątpliwą wartością dodaną jest pojawiająca się deus ex machina Nicki Minaj. Według niektórych internautów, to właśnie ona (sic!) ratuje całą produkcję, w której z efektów specjalnych czy jakichkolwiek wysublimowanych środków stylistycznych mamy tylko konfetti i CGI dla ubogich.

Reasumując, po obejrzeniu teledysku dochodzimy do konkluzji, że bezpowrotnie zostało nam odebrane sześć minut z życia i niestety co się zobaczyło, to się nie odzobaczy.

 

 

 

Zobacz również

Kliknij aby skomentować

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama

Polecane

Więcej z Klipy muzyczne